Politechnika Krakowska
Radio Nowinki

słuchaj nas online

aktualnie gramy:

Turbo - Dorosle dzieci
 



 

napisz do nas

Radio Nowinki
DS3 "Bartek"
ul. Skarżyńskiego 7/6
31-866 Kraków

tel.: 12 648-25-71
e-mail: nowinki@pk.edu.pl
gg: 5430823 

  Radio Nowinki na FacebookuRadio Nowinki na Instagramie

 

 

Klub Kwadrat

 

Galicja Productions

newsy

19.02
2015
Podróż sentymentalna – Nihil novi ?

Podróż sentymentalna – Nihil novi ?

 
Po prawie dekadzie odwiedziłem wydział Odlewnictwa AGH. Wydział, który w ciągu ostatnich 10 lat praktycznie NIC się nie zmienił. NIC? Niezupełnie. Kilka wniosków nasunęło mi się po tej wizycie.

Pierwsze wrażenie było dość przygnębiające. Otóż spotkani dawni wykładowcy i prowadzący zajęcia nie tylko już posiadają wyższe tytuły naukowe, ale też sporo z nich jest już na emeryturze, a dokładnie wszystkich "ząb czasu" naruszył, odbijając piętno minionej dekady. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że dokładnie 10 lat temu zacząłem moją radiową „karierę” w nieistniejącej już dziś stacji radiowej. Wtedy też rozpocząłem pisanie pracy magisterskiej, która do dziś wzbudza u mnie odruch wymiotny.
Ciekawostką jest, że dziś, po wielu latach, można zadać sobie pytanie – czy słusznie człowiek zrobił, pchając się "do mikrofonu", zamiast na halę odlewniczą lub do biura inżynierskiego?      
W tym miejscu należy zauważyć pierwszą zmianę, jaka się dokonała w ciągu ostatniej dekady. Wygląda bowiem na to, że ciut poprawiły się perspektywy dla świeżo upieczonych inżynierów w porównaniu do tego, jakie perspektywy mieli oni dekadę temu – być może powodem jest niż demograficzny i mniejsza liczba studentów, być może coś innego. Co prawda nas 15 lat temu karmiono takimi samymi wizjami o rzekomym zapotrzebowaniu na inżynierów, jak to się robi i dziś – do tego wniosku można było dojść po raptem kilku zdaniach zamienionych z dawnymi prowadzącymi zajęcia. Inna rzecz, że w połowie poprzedniej dekady „rzekome” zapotrzebowanie na inżynierów nie miało żadnego pokrycia w rzeczywistości  – jeden tylko odważny profesor nazwał to wtedy trafnie – "Propagandowym fanzoleniem".
O tym, jak bardzo rzeczywistość odbiegała od tego, co słyszeliśmy, my - którzy kończyliśmy studia inżynierskie w połowie poprzedniej dekady - przekonaliśmy się dość boleśnie, gdy nagle, w momencie otrzymania dyplomu okazywało się, że szans na żadną „pracę za pieniądze” – nie  ma! Można liczyć, co najwyżej, na kilkuletni „bezpłatny staż”, po którym i tak wymieniano klienta na nowego, jak poprzedni się „zmęczył”...
Właściwie nagle (np. w moim przypadku) okazało się, że ukończone studia i kierunek mają znaczenie zdecydowanie drugorzędne, a jedyne miejsce, gdzie można było liczyć na jakieś pieniądze jest.... Radio.  
Spośród osób, które studiowały wraz ze mną na jednym roku, tylko kilka znalazło pracę zgodną z wykształceniem – i zawsze na zachód od Odry. W Polsce zaś inżynierowie z naszego roku zostali: kioskarzami, listonoszami, barmanami, kierowcami ciężarówek, właścicielami firm zajmujących się czymkolwiek – tylko nie inżynierią, a także pracownikami banków, handlowcami, lub artystami fotografami. Jest też kilku budowlańców i dwie modelki – czasami można oglądać ich wdzięki w magazynach modowych. No i powspominać, jak spoglądająca na nas hipnotyzująco z okładki światowej sławy modelka prosiła nas o pomoc w obliczeniu projektu z „podstaw konstrukcji maszyn”.
Dziś to wygląda chyba trochę inaczej. Rozmawiając z koleżanką z roku (nonen omen pracownicy działu HR w firmie produkcyjnej) i słuchając jej wywodów, można dojść do wniosku, że dziś jest znacznie większa szansa na znalezienie pracy w zawodzie. „Stary! Dziś potrafią przyjść tacy na staż i żądać średniej krajowej za nicnierobienie, ponieważ często niczego NIE POTRAFIĄ. Ja rozmawiam z mnóstwem ludzi, bo stare pokolenie odchodzi, a niż demograficzny spowodował, że dziś coraz trudniej znaleźć kogoś, kto cokolwiek wie, lub cokolwiek go interesuje”- puentuje.
Taka opinia zupełnie nie zgadza mi się ze wspomnieniami sprzed dekady, gdy znalezienie pracy w szeroko pojętej inżynierii właściwie było trochę jak wygrany los w totolotku, bo i prawdopodobieństwo trafienia było podobne.
Jednak postanowiłem zamienić też kilka słów na ten temat z prowadzącymi. Jak sami powiedzieli: "O takiej liczbie studentów jak kiedyś tzn. gdy my studiowaliśmy – to  dziś mogą pomarzyć – niż demograficzny". Z drugiej strony jak dodali: "Po okresie, gdy wszyscy zaraz po obronie pracy magisterskiej kupowali bilet na samolot w jedną stronę w dowolne miejsce na świecie, dziś są gdzieniegdzie miejsca w kraju, gdzie jest szansa na znalezienie pracy". „Tyle tylko, że jeśli ktoś „coś wie” i „coś potrafi”, to woli być inżynierem w Dubaju niż w Radomiu... Bo nie dość, że firma za wszystko płaci – łącznie z mieszkaniem i mediami, to jeszcze podstawowa pensja jest kilka rzędów wielkości wyższa niż nad Wisłą” – kończą moi rozmówcy.
Sporo się zatem zmieniło. Ponieważ kiedyś na 4. roku ludzie poszukiwali „na wczoraj” szans znalezienia zatrudnienia, dziś to nie jest konieczne, bo zgodnie z tym co usłyszałem, dziś sytuacja jest diametralnie inna.
Tylko jedno mnie zastanawia. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle, że dziś największą bolączką rynku pracy są osoby zaraz po ukończeniu edukacji ???
Skąd ten rozdźwięk, że wciąż część osób zaraz po studiach twierdzi, że „jest strasznie” lub mówiąc we współczesnym języku „jest masakra”, a pracodawcy mają nie lada problem ze znalezieniem do pracy osób, które chciałyby się czegoś nauczyć i rozumiały „podstawowe rzeczy”.         
Trochę tak smutno się zrobiło, gdy przespacerował się człowiek po pustych korytarzach… Dlatego też, opuszczając mury wydziału, postanowiłem sprawdzić, czy schowana przeze mnie harmonijkowa ściąga z chemii fizycznej nadal znajduje się w tym samym miejscu. Pod obiciem poręczy schodów i.... była! Po ponad 14 latach! Postanowiłem wcisnąć ją w to samo miejsce. Jak odwiedzę wydział za kolejne 15 lat, zapewne nikt już nie będzie przeprowadzał egzaminów na papierze, ale skoro ściąga przetrwała 14 lat, to kolejne 14 przetrzyma....   
 

 
 
« powrót
 






GALERIA  RADIOWA          Nasza Politechnika    Klub Kwadrat                                                                                                                              © Copyright 2011 

Powered by OpenPartners