Radio Nowinki
DS3 "Bartek"
ul. Skarżyńskiego 7/6
31-866 Kraków
tel.: 12 648-25-71
e-mail: nowinki@pk.edu.pl
Obserwuj nas na:
ZOSTAŃ JEDNYM Z NAS !!
Już teraz zgłoś się do nas i naucz się radiowego fachu. Zdobądź cenne doświadczenie i staż pracy. Napisz na nasz adres e-mail lub na FB lub przyjdź w poniedziałek o 20:00 na spotkanie radiowe w naszej siedzibie.


Infrastruktura hydrotechniczna jest częścią szeroko pojętej infrastruktury technicznej. Może służyć wielu celom, a zwłaszcza zaopatrzeniu w wodę czterech grup odbiorców: ludności, rolnictwa, przemysłu i energetyki. Stosowana jest również do przeciwdziałania suszy, do ograniczania zagrożenia powodziowego, umożliwia także transport drogami wodnymi. Do realizacji tych zadań służy szereg budowli hydrotechnicznych. Są to m.in: zapory, wały przeciwpowodziowe, kanały, jazy, pompownie czy rowy melioracyjne. Niezbędne jest monitorowanie tych zasobów i sterowanie nimi. W konsekwencji wszystkie te elementy tworzą rozległy i złożony system, a powiedzenie, że jest to system naczyń połączonych, ma bardzo często wręcz dosłowne znaczenie.
Gdzie możemy spotkać się z infrastrukturą hydrotechniczną?
Dr inż. Krzysztof Radzicki: Znajduje się ona praktycznie wszędzie tam, gdzie trzeba odebrać, przetransportować, zgromadzić i dostarczyć wodę. Jej znaczenie jest fundamentalne, mimo że często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nie przez przypadek wszystkie wielkie cywilizacje wyrastały nad rzekami i, wcześniej czy później, musiały nauczyć się regulować stosunki wodne, budując infrastrukturę hydrotechniczną. Także teraz, tysiące lat od starożytnych cywilizacji, jest ona niezbędna do zrównoważonego rozwoju państw.
Jaka jest specyfika polskiej infrastruktury hydrotechnicznej?
Ogólnie można powiedzieć, że w Polsce mamy pełne spektrum rozwiązań hydrotechnicznych. Widoczne są też uwarunkowania historyczne, związane jeszcze z zaborami. Na zachodzie Polski, pod zaborem pruskim, infrastruktura wodna rozwijała się wcześniej, szybciej i spójniej — są tam najstarsze w kraju zapory. Tereny dawnego zaboru austriackiego i rosyjskiego były znacznie mniej rozbudowane hydrotechnicznie. Jednakże w samym Krakowie mieliśmy austriackie kompleksowe prace regulacyjne. Objęły one m.in. odcinkowe przenoszenie dopływów Wisły, zasypywanie koryta Starej Wisły, biegnącego dzisiejszą ulicą Dietla, budowę bulwarów wiślanych.W międzywojniu mieliśmy dużo interesujących hydrotechnicznych planów inwestycyjnych, na miarę państwa z ambicjami. Dużo się też udało wprowadzić w życie: powstało m.in. kilka dużych wielofunkcyjnych zapór, zazwyczaj do celów przeciwpowodziowych oraz ujęć wody z elektrownią wodną. Po II wojnie światowej na Ziemiach Zachodnich przejęto sporo zbudowanych przez Niemców obiektów hydrotechnicznych. Warto odnotować, że pomimo trwającej wojny gospodarowali oni po swojemu na okupowanych terenach — regulując rzeki i wznosząc duże budowle.
W okresie PRL i jeszcze po 1989 r. regulowano rzeki i intensywnie wykorzystywano je w transporcie wodnym. Tak było do końca lat 90., ale nowe millenium przyniosło marginalizację transportu rzecznego. Zmieniło się też podejście do regulacji rzek na prośrodowiskowe. Co ciekawe, w poprzednim ustroju była o wiele większa troska o infrastrukturę hydrotechniczną, nie tylko przeciwpowodziową, ale także melioracyjną i zaopatrzenia w wodę. Starano się realizować drobne naprawy, zanim problem się nawarstwił.
Dzisiejsza hydrotechnika jest bardzo nowoczesną dziedziną, stosującą innowacyjne rozwiązania. Jednak w świadomości społecznej wciąż pokutuje obraz hydrotechniki wyłącznie jako „betonowania i prostowania rzek”. Rzeczywiście, dawna infrastruktura wodna odbiega od współczesnych standardów. Nikt nie ma pretensji, że produkty motoryzacji sprzed pięciu czy więcej dekad nie spełniają dzisiejszych norm ekologicznych. Tyle że auta z lat 60. czy 70. miały krótszy cykl życia i praktycznie nie spotkamy ich już na drogach. W przeciwieństwie do nich obiekty hydrotechniczne z tamtego okresu i starsze są wciąż używane. Co istotne, w większości przypadków będą nadal potrzebne i trzeba o nie zadbać.
Czy wiemy, jaki jest stan infrastruktury hydrotechnicznej w Polsce?
Tak się złożyło, że ja, jako główny autor, razem z kolegami z Politechniki Krakowskiej i z Centrum Technicznej Kontroli Zapór, zwłaszcza z jego dyrektorem Maciejem Sieinskim, na trzy miesiące przed katastrofalną powodzią we wrześniu 2024 r. opublikowaliśmy głośny artykuł o tej tematyce. Wskazywał on na to, że infrastruktura hydrotechniczna w Polsce jest w niepokojąco dużej części w stanie technicznym niedostatecznym lub dostatecznym, ale z uwagami, co może skutkować poważnymi konsekwencjami. Wskazywaliśmy istotne ryzyko: czym to grozi, jeśli nie zostanie uporządkowane, dotyczy to zwłaszcza zapór i wałów. Mając wiedzę z raportu, można powiedzieć, że pomimo dużych strat i katastrofy zapory w Stroniu Śląskim, to naprawdę mieliśmy dużo szczęścia w czasie tamtej powodzi.
Jaki był odzew na raport?
Przed powodzią nie było żadnego, ale dla takich opracowań jest to sytuacja, niestety, typowa, więc nie spodziewaliśmy się niczego innego. Co prawda, dramat powodzi pozwolił materiałom z naszego raportu przebić się do opinii publicznej, ale to wcale nie znaczy, że teraz jest dużo lepiej. Owszem, zbudowano istotne obiekty przeciwpowodziowe, jak np. zbiornik „Racibórz” (z pożyczek Banku Światowego) i planuje się system nowych zbiorników w Kotlinie Śląskiej oraz poldery na górnej Wiśle. Natomiast jeśli chodzi o środki na eksploatację i utrzymanie budowli piętrzących w całej Polsce, to Wody Polskie mają ich niewystarczająco, co porażające, w stosunku do potrzeb. Bywa, że średniej wielkości miasto ma większy budżet. Dochodzi do takiej sytuacji, że aby jakiś obiekt przeszedł remont, to musi dostać nakaz z nadzoru budowlanego, że znajduje się w stanie zagrożenia bezpieczeństwa. Dopiero wtedy, być może, znajdą się jakieś środki.
Czy zły stan infrastruktury hydrotechnicznej dotyczy tylko Polski?
Jest to problem globalny. Wraz z rozwojem cywilizacyjnym niezbędne były obiekty hydrotechniczne. Budowało się ich bardzo dużo, i ciągle się buduje — na świecie i u nas też. Duża ich część ma już 50 i więcej lat. To taki wiek dla obiektów hydrotechnicznych, że wymagają napraw, renowacji, większej troski. Żaden kraj nie ma tyle pieniędzy, żeby całą infrastrukturę wodną szybko doprowadzić do poprawnego stanu. Dotyczy to zarówno Polski, jak i Francji czy Stanów Zjednoczonych.
Jakie są inne problemy polskiej hydrotechniki?
Mówimy nie tylko o złym stanie infrastruktury, ale także o kurczącej się profesjonalnej kadrze hydrotechnicznej i o spadku etosu zawodu. Doświadczeni pracownicy odchodzą na emeryturę, a ponieważ przez wiele lat system był niedofinansowany, nie widziano też perspektyw. W konsekwencji brakuje nowych specjalistów. Mamy ogromną dziurę pokoleniową, bo ze względu na brak zainteresowania nabór na studia hydrotechniczne jest ograniczony. A przecież jest ogrom rzeczy do zrobienia ze względu na narastające ryzyko powodzi, pogłębiające się susze, niedowymiarowane urządzenia upustowe zapór i wspomniany zły stan infrastruktury. Za chwilę pozostaną pojedyncze osoby, które mają uprawnienia hydrotechniczne i odpowiednie doświadczenie. Nie da się ich zastąpić absolwentami na przykład zwykłego budownictwa. Jest tyle specyficznych dla hydrotechniki rzeczy, że można popełnić mnóstwo błędów po prostu z niewiedzy, a odpowiedzialność jest ogromna. W hydrotechnice działa się w systemie naczyń połączonych: jeśli robi się coś w jednym miejscu, to skutkuje to w innych miejscach z nim połączonych. Uzyskany lokalnie pożądany efekt może dawać negatywne skutki gdzie indziej, co musimy umieć przewidzieć i odpowiednio się zabezpieczyć. W hydrotechnice jest takie powiedzenie: „Woda nie wybacza błędów i jest cierpliwa”. Z początkowo małego problemu woda potrafi zrobić ogromny. Wyszukuje sobie słaby punkt i krok po kroku, a raczej kropla po kropli, nasila się proces destrukcyjny, który nieprzerwany może skończyć się nawet katastrofą. I o tym trzeba stale pamiętać.
Oprócz niedofinansowania często spotykam się z długotrwałymi sprawami administracyjnymi, przeciąganiem procedur. Na przykład uzyskiwanie pozwoleń wodnoprawnych dla budowli, które są w gestii skarbu państwa, trwa bardzo długo. Znam przypadki, że zabiera to nawet do ośmiu lat, jeśli pojawiły się odwołania.
W przypadku nowo planowanych, często istotnych budowli, jak np. system nowych zbiorników w Kotlinie Kłodzkiej lub planowany duży suchy zbiornik Szczurowa, poniżej Krakowa, może pojawić się lokalny opór społeczny. Niestety, nie da się uniknąć protestów. Praktycznie podczas każdej istotnej inwestycji infrastrukturalnej, nawet korzystnej dla większości społeczności, pewna część ma poczucie krzywdy, zwłaszcza z powodu wywłaszczeń. Takie konflikty interesów należy rozwiązywać bardzo rozważnie, np. ze słusznymi odszkodowaniami, z troską o wszystkich uczestników. Niemniej, autostrady da się budować, nawet CPK może powstanie, natomiast do rozwoju hydrotechniki w Polsce od dawna bardzo brakuje systemowej, zgodnej, konsekwentnej, mądrej i skutecznej woli politycznej.
Kiedy może nastąpić kolejna wielka powódź?
Przewiduję, że w Krakowie następna wielka woda będzie maksymalnie do dwunastu lat — tak wynika ze statystyki tych zjawisk. W ciągu ostatnich dwustu lat wielka woda najrzadziej na górnej Wiśle pojawiała się co dwadzieścia pięć lat, ale średnio — co kilkanaście lat. Obserwowana jest jednak wyraźna tendencja do skracania okresów między powodziami, co jest związane ze zmianami klimatu. Niedługo więc jakaś duża powódź przyjdzie i może to być wcześniej, niż się spodziewamy
Jaki jest sposób na naprawę systemu infrastruktury hydrotechnicznej?
Całościowa poprawa stanu infrastruktury hydrotechnicznej w krótkim czasie nie jest możliwa ze względu na ogromną skalę koniecznych inwestycji i ich koszty. Ten problem dotyczy większości państw rozwiniętych, nawet tych najbogatszych. Już od dwudziestu lat moją idee fix jest optymalizacja monitoringu i badań budowli, a także wdrażanie nowoczesnych i innowacyjnych rozwiązań remontowych. Chodzi o to, żeby całościowo rezultaty były optymalne co do efektu, przy minimalizacji kosztów wobec ograniczonych możliwościach. Wymusza to nowy sposób myślenia i niestandardowe metody podejścia do problemu. Przykład? Współprojektowałem ostatnio pierwsze wdrożenie na świecie hybrydowej przesłony cemento-bentonitowo-gruntowej, w którą wprowadza się element doszczelniający — grodzice z PCV, na zaporze ziemnej „Cedzyna” koło Kielc. To rozwiązanie umożliwiło relatywnie tani i bardzo szybko zrealizowany remont, poprawiający szczelność zapory i to bez konieczności obniżania piętrzenia na zbiorniku.
Jak optymalizować remonty infrastruktury hydrotechnicznej?
Specjalizuję się w badaniach i rozwoju metod monitoringu oraz metodyki ich aplikacji w celu pozyskiwania jak najdokładniejszych informacji o stanie budowli i destrukcyjnych procesach, które w niej zachodzą. Oprócz poprawy bezpieczeństwa budowli ma to służyć właśnie optymalizacji remontów. Im wcześniej rozpoznamy problem, tym wcześniej możemy się nim zająć i obniżyć ryzyko awarii oraz koszty remontu. Dysponując wczesną i dokładną informacją o procesach destrukcyjnych, zyskuje się więcej czasu na właściwe decyzje i przygotowanie działań.
Można je lepiej zaplanować, zwłaszcza jeśli zarządza się siecią wielu obiektów. Pozwala to też wydłużyć czas do najbliższego generalnego remontu. Chociaż taki remont jest nieunikniony, to ze względu na bardzo duże koszty — np. dla większej zapory to kwoty rzędu ponad 100 milionów złotych — istotne znaczenie ma to, czy np. w ciągu stu lat eksploatacji remont będzie przeprowadzany dwa czy trzy razy.
Jak można zdobyć informacje o stanie obiektu?
W hydrotechnice często jest to bardzo trudne, bo nieraz dotyczy miejsc położonych głęboko w korpusie budowli lub w podłożu — kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt metrów pod poziomem terenu. Teraz jest to możliwe — z odpowiednimi narzędziami do badań i monitoringu, którymi dysponujemy. Zostały rozwinięte przez nas istniejące metody badań, stworzyliśmy też autorskie rozwiązania we współpracy z partnerami technologicznymi, przemysłowymi w grantach. Dzięki temu jesteśmy jednym z czołowych ośrodków badawczo-rozwojowych w tym zakresie na świecie, zwłaszcza jeśli chodzi o ziemne budowle piętrzące, jak zapory i wały. Możemy się pochwalić tym, że wdrożenie naszych narzędzi może pozwolić zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt milionów złotych na remoncie jednego obiektu. Dla jednej z polskich zapór wstępnie oszacowano koszty remontu generalnego na około 100 milionów złotych. Jednakże, po cyklu badań, w których mieliśmy bardzo istotny udział, udało się określić tak dokładnie stan obiektu i faktyczny zakres problemu, że skończy się prawdopodobnie na mniejszym remoncie i dogęszczeniu sieci czujników — łącznie na kwotę kilkunastu milionów. Ten obiekt zostanie przywrócony do wystarczającej sprawności technicznej, żeby funkcjonować jeszcze długo bez remontu generalnego. To jest gigantyczna oszczędność. Jeśli takie metody będą wdrażane, to w skali kraju i wielu lat, mówimy o łącznych kwotach rzędu setek milionów, jak nie miliardów złotych.
Jaka jest specyfika badań zapór i wałów?
Oba typy obiektów piętrzą wodę i mają wiele wspólnych metod badań. Jednak w zaporach stale piętrzących wodę możemy zbadać więcej, bo tam ciągle trwają procesy filtracyjne. Ze względu na większe konsekwencje katastrofy oraz często istotną funkcjonalność zapór inwestuje się weń większe środki i dlatego też powstało więcej metod badania tych obiektów niż w przypadku badań wałów przeciwpowodziowych. Wałów, ze względu na ich ogromną długość, sięgającą łącznie w Polsce około 8 tys. kilometrów, po prostu nie da się ze względów finansowych zbadać według tej samej metodyki co zapór. Ale rozwijamy metody, nowoczesną metodykę badań dedykowanych także wałom przeciwpowodziowym. Rozpoczęło się to już dwadzieścia lat temu od mojego doktoratu we Francji. Dzięki tej współpracy obie strony pozyskały know-how. Nauczyliśmy się kilku nowych metod, a ja obroniłem w 2009 r. doktorat w Grande École „AgroParisTech” w Paryżu, właśnie na temat innowacyjnych badań, rozwoju i wdrożeń metod badania budowli piętrzących. Następnie wróciłem do Polski i kierowałem różnymi zespołami oraz grantami, we współpracy z instytucjami polskimi, na przykład z Centrum Technicznej Kontroli Zapór IMGW-PIB. Rozwijam zwłaszcza metodę termomonitoringu. Jest to innowacyjna i bardzo dobrze działająca metoda. Opiera się na badaniu zmian temperatury gruntu, wywoływanych przez płynącą wodę czy zmiany wilgotności. Zmieniła ona jakościowo możliwości badania procesów filtracyjnych, w tym detekcji przecieków, szczególnie przy wykorzystaniu bardzo innowacyjnych czujników liniowych światłowodowych albo quasiliniowych do pomiarów temperatury. Te narzędzia pozwalają badać procesy w sposób ciągły na całej długości obiektu, co świetnie uzupełniło dotychczasową metodykę badań.
W hydrotechnice i geotechnice wdrożyłem także już kilkanaście lat temu pojęcie quasi 2D i 3D monitoringu z zastosowaniem czujników liniowych, pozwalające z niespotykaną dotychczas dokładnością i ciągłością w przestrzeni monitorować czujnikowo te obiekty. Nawet zaprojektowałem system quasi 3D monitoringu przecieków i przemieszczeń pionowych zapory „Racibórz”. Szkoda, ale decydenci wtedy nie mieli jeszcze odwagi stosować takich systemów. W Polsce pierwszy taki system udało mi się wdrożyć dopiero kilka lat później w 2014 r. Obecnie są one stosowane coraz częściej.
Jaka była dotychczasowa metodyka?
Przed kilkoma, kilkunastoma laty metodyka badań budowli piętrzących, oparta na dostępnych wtedy metodach badań, była niewystarczająca. Można było pewne procesy wykryć, ale niekoniecznie we wczesnym stadium i często nie udawało się uzyskać odpowiednio dokładnej informacji o parametrach procesów destrukcyjnych i stanie budowli. Cechowała je niepewność i niejednoznaczność, spowodowane odstępami pomiędzy czujnikami, a zwłaszcza brakiem metody dokładnie określającej lokalne parametry procesów filtracyjnych i erozyjnych. Powodowało to, że sygnały alarmowe o rozwoju procesów destrukcyjnych otrzymywano dopiero, gdy były już one zaawansowane, czyli np. obiekt intensywnie przeciekał. By temu zapobiegać i ograniczać zakres i koszty remontów, musimy o tych procesach wiedzieć znacznie wcześniej i dokładniej. Jednakże przez ostatnie dwie dekady rozwinęliśmy dotychczasowe metody badań, opracowaliśmy nowe innowacyjne, jak metoda termomonitoringu oraz wypracowaliśmy nowoczesną metodykę doboru narzędzi badań optymalnych do danego przypadku.
Czy są praktyczne przykłady użycia metody termomonitoringu?
Mamy sporo wdrożeń metody termomonitoringu w Polsce i za granicą wraz z naszym partnerem przemysłowym Neostrain Sp. z o.o. W Polsce ta metoda została z sukcesem wdrożona na zaporach „Kozłowa Góra” i „Chańcza” oraz w wale przeciwpowodziowym w Wawrzeńczycach koło Krakowa. Metody te zastosowaliśmy także na Ukrainie, gdzie niedługo przed wybuchem wojny oprzyrządowaliśmy termometrycznie jedną z wielkich zapór na Dniestrze, co pozwoliło wykryć miejsca, w których rozwijają się katastrofalne tunele erozyjne. Robiliśmy też testy na holenderskich wałach Morza Północnego, w których wykryliśmy strefy przecieków w podłożu. A nawet więcej, bo mogliśmy zaobserwować, jak woda płynie w podłożu pod tymi wałami w kierunku lądu w czasie przypływu i jak wraca z lądu w kierunku morza wraz z obniżeniem się jego zwierciadła z odpływem.
Co wyjątkowego jest w metodzie termomonitoringu?
W zasadzie to są dwie metody. Jedna to quasiliniowe termoaktywne, wielopunktowe czujniki MPointS (Multi Points Thermal Sensing), rozwinięte w ramach konsorcjum przemysłowego Politechniki Krakowskiej i grantów z partnerem przemysłowym Neostrain. Pozwala ona po pierwsze na quasiciągły w przestrzeni monitoring budowli, po drugie — na badania głęboko w gruncie. A po trzecie, co najważniejsze, umożliwia nie tylko wykrycie nasilonej filtracji, w tym przecieków, ale też zmierzenie prędkości filtracji wody in situ. Daje więc bardzo istotne informacje. Świetnie się sprawdza na istniejących obiektach, bo czujniki są wbijane bez rozkopywania obiektu. Można więc ją szybko stosować w diagnostyce.
Druga z metod to rozwinięta przeze mnie metoda identyfikacji poszczególnych quasijednorodnych stref wartości współczynnika filtracji, zwłaszcza stref erozji i przecieków w ziemnym ośrodku porowatym, np. w korpusie lub podłożu zapory, z zastosowaniem metody termohydraulicznego modelowania numerycznego. W metodzie tej instalujemy czujniki temperatury w pionach pomiarowych w przekroju obiektu i potem używamy pola termicznego do kalibracji numerycznego modelu hydrogeologicznego tego przekroju. Metoda ta wprowadza ogromną zmianę jakościową w dokładności odwzorowania rzeczywistego układu hydro-geologicznego w stosunku do klasycznego, wyłącznie hydraulicznego, modelowania numerycznego procesów filtracyjnych dla istniejących budowli.
Jaka jest pozycja Politechniki Krakowskiej wśród ośrodków rozwoju i wdrożeń hydrotechnicznych?
Politechnika Krakowska już od momentu powstania była jedną z kluczowych uczelni w Polsce, zajmujących się budownictwem wodnym, więc mamy długie tradycje. Nasz krajowy, już 80-letni, dorobek, a zwłaszcza rozwój innowacyjnych metod badań i know-how w ciągu ostatnich dwóch dekad, współpraca z partnerami zagranicznymi oraz szereg istotnych prac badawczo-rozwojowych, wykonanych w dużych grantach z przemysłem spowodowały, że jesteśmy obecnie jednym z czołowych ośrodków naukowych w hydrotechnice na świecie. Mieliśmy w kadrze wielu wybitnych hydrotechników, od których się uczyłem, jak na przykład profesor Szczęsny. Obecnie w naszej Katedrze Geoinżynierii i Gospodarki Wodnej jest sporo bardzo dobrych w swoich dziedzinach fachowców. Przykładowo współpracuję z dr. hab. inż. Tomisławem Gołębiowskim, prof. PK, który ma bardzo duże osiągnięcia, na poziomie światowym w rozwoju metod geofizycznych do badań budowli piętrzących. Ponad dwadzieścia pięć lat temu udało się nam nawiązać bardzo owocną współpracę z Francją, której hydrotechnika jest na najwyższym poziomie. Inwestycje w jej rozwój wymusiła katastrofa bardzo dużej zapory Malpasset w 1959 r. Śmierć ponad 400 osób zmieniła tam postrzeganie znaczenia hydrotechniki. Niestety, dopiero duże katastrofy uczą pewnych rzeczy, ale Francja po tej tragedii stała się liderem badań i monitoringu budowli piętrzących.
Czy Politechnika Krakowska uczestniczy w pracach nad nowymi inwestycjami?
Tak, przykładowo po powodzi we wrześniu 2024 r. pojawiła się nowa koncepcja ochrony Kotliny Kłodzkiej. Reprezentując PK, włączyłem się pro bono w ramach pomocy po powodzi w przygotowanie części tej koncepcji, wspomagając merytorycznie inicjatywę miejscowego radnego Borysława Zatoki. Przedstawił on pomysł na wykorzystanie specyficznego ukształtowania terenu do stworzenia dwóch zapór i bajpasu pomiędzy nimi, pozwalających fali powodziowej ominąć Lądek-Zdrój. Przeanalizowałem ten pomysł i po profesjonalnym opracowaniu wspólnie przedstawiliśmy go zespołowi prof. Zaleskiego, który z ramienia Wód Polskich przygotowuje koncept ochrony całej kotliny. Informacja o naszym rozwiązaniu rozeszła się bardzo szerokim echem w środowisku hydrotechnicznym oraz ogólnie w Polsce. Prestiżowym sukcesem w listopadzie ubiegłego roku było przyjęcie tego projektu jako jednego z elementów planowanego systemu ochrony zbiornikowej przed powodzią w Kotlinie Kłodzkiej. Można powiedzieć, że w ten sposób przyczyniliśmy się do przyszłej, bardzo skutecznej ochrony przeciwpowodziowej m.in. właśnie Lądka-Zdroju.
Jakie kierunki studiów na Politechnice Krakowskiej wiążą się z zagadnieniami hydrotechnicznymi?
|
Dzisiejsza |
Na Wydziale Inżynierii Środowiska i Energetyki są kierunki inżynieria i gospodarka wodna oraz inżynieria środowiska, a na Wydziale Inżynierii Lądowej jest specjalność budownictwo hydrotechniczne i geotechnika. To są kierunki, które dotyczą ściśle tych zagadnień, ale mamy też na WIŚiE geoinformatykę, gdzie jest bardzo dużo przedmiotów z zakresu hydrotechniki, geotechniki, hydrogeologii itp. Obecnie perspektywy dla absolwentów są jak najbardziej pomyślne. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony i widzę po młodszych kolegach, którzy zostają inżynierami i wychodzą z naszej uczelni, że są dla nich miejsca pracy. Jest ogromny niedobór hydrotechników, a zwłaszcza tych z uprawnieniami. Jest też duże zapotrzebowanie na „modelarzy”, tj. osoby obeznane z modelowaniem numerycznym, zwłaszcza przepływu płynów. Sporo biur projektowych ciągle poszukuje naszych absolwentów, wręcz doprasza się o nich. Jest oczywiście dużo pracy w Wodach Polskich, w administracji samorządowej na różnych szczeblach, związanych właśnie z gospodarką wodną. Tam też pracy nie zabraknie, a nawet będzie jej coraz więcej, bo problemy z suszą i powodziami będą się nawarstwiały.
Gdzie jeszcze można zdobyć specjalistyczną wiedzę hydrotechniczną?
Oprócz studiowania i praktyki inżynierskiej można to robić także poprzez specjalistyczne kursy. Po powodzi w 2024 r. doszedłem do wniosku, że jest na takie kursy bardzo duże zapotrzebowanie. Jestem pomysłodawcą i koordynatorem cyklu profesjonalnych szkoleń on-line Politechniki Krakowskiej pt. „Bezpieczeństwo budowli piętrzących i skuteczne działania przeciwpowodziowe”. Mają one służyć przekazaniu wiedzy technicznej i praktycznej do struktur administracji publicznej czy młodych inżynierów. Są to szkolenia na bardzo wysokim poziomie, prowadzone przez wybitnych ekspertów z Politechniki lub spoza uczelni. A co ważne — są bezpłatne, wystarczy się tylko zarejestrować on-line. Mamy na nie bardzo pozytywny odzew, jest już ponad 1300 zapisanych osób, a w każdym szkoleniu uczestniczy co najmniej kilkaset. Uczestnicy bywają bezpośrednio związani z hydrotechniką lub z administracją zarządzającą tą infrastrukturą. Dajemy im bardzo konkretną i praktyczną wiedzę, która wzbogaca także kompetencje zdobyte na studiach kierunkowych. Jest to taka praca u podstaw, wierzę, że przyniesie istotny wzrost kompetencji tym osobom i przysłuży się naszemu krajowi. Bardzo dziękuję wszystkim ekspertom, którzy zgodzili się pro bono przekazywać swoją wiedzę w tych kursach. Adres strony z dostępem do szkoleń on-line dotyczących bezpieczeństwa budowli piętrzących, organizowanych przez Katedrę Geoinżynierii i Gospodarki Wodnej Politechniki Krakowskiej: https://gigw.pk.edu.pl/konferencje-i-szkolenia/bezpieczenstwo-budowli-pietrzacych-i-skuteczne-dzialania-przeciwpowodziowe/
---
Rozmawiał: Michał Pierewicz, "Nasza Politechnika"
Facebook Instagram Poliechnika Krakowska GALERIA RADIOWA Nasza Politechnika Klub Kwadrat © Copyright 2011