Politechnika Krakowska
Radio Nowinki

słuchaj nas online

aktualnie gramy:

Shapeshifters - Incredible
 



 

napisz do nas

Radio Nowinki
DS3 "Bartek"
ul. Skarżyńskiego 7/6
31-866 Kraków

tel.: 12 648-25-71
e-mail: nowinki@pk.edu.pl
gg: 5430823 

  Radio Nowinki na FacebookuRadio Nowinki na Instagramie

 

 

Klub Kwadrat

 

Galicja Productions

newsy

20.05
2013
Relacja z Czyżynalii

Relacja z Czyżynalii

 
Relacja z Czyżynalii
Reporter Radia Nowinki - Mike Młynarczyk opisuje przebieg Czyżynaliów.

Wchodząc na teren festiwalu w piątek o "godzinie zero", czyli 17-tej, zastanawiałem się, czy Sabaton, Within Temptation i Guano Apes to zespoły które przyciągną tyle ludzi, by ładnie zapełnić pas startowy. Niestety, w pierwszy dzień moje wątpliwości nie zostały do końca rozwiane.
Na scenie prezentował się Oberschlesien, którego muzyka nieprzypadkowo przywołuje na myśl Rammstein. Mocne industrialne klimaty, urozmaicone ogniem (dosłownie!) połączone z ich znakiem rozpoznawczym – gwarą śląską. Usłyszałem zespół po raz pierwszy i byłem pozytywnie zaskoczony. Z kawałków udało mi się zapamiętać "Richter" i utwór zadedykowany mamie. 45 minut upłynęło całkiem szybko - to był bardzo dobry wybór organizatorów na zespół otwierający Czyżynalia.
W czasie przerwy nadszedł czas na spacer po miasteczku festiwalowym i sprawdzenie drugiej sceny. Mała scena, na której nagłośnienie było rozkręcone do granic możliwości (co nie dziwi, bo niejednokrotnie koncerty pokrywały się czasowo na obu scenach), była ciekawym pomysłem, lecz w starciu z gwiazdami głównej sceny niewiele osób zostawało na koncertach przy tej mniejszej. Choć zespół Hasselhoff naprawdę dobrze się prezentował i bardzo chciał zainteresować publikę, gdy tylko IRA pojawiła się na dużej scenie, ludzie skierowali się właśnie tam.
Pomimo wszystkich kontrowersji i zarzutów o popowe brzmienie najnowszej płyty, IRA zagrała bardzo dobry koncert. 13 utworów – zarówno nowych, które prezentowały się o wiele lepiej i mniej popowo niż na płycie, jak i największych przebojów. Artur żartował, że niezwykle rzadko zdarza im się grać w dzień, ale publiczność była bardzo entuzjastyczna. Krótki popis solowy bębniarza uważam za rzecz zbędną, która mogłaby zostać zastąpiona jeszcze jednym utworem, ale najwidoczniej panowie potrzebowali chwili wytchnienia.
Dwa następne zespoły – Happysad i White Lies, uważam, zapewne narażając się na krytykę od młodszego pokolenia, za mocno przereklamowane. Życiowe teksty Happysad nie trafiają do mnie za bardzo, wolę już chyba te zespołu Steel Panther, ale to tylko moja opinia. Muzycznie również nie znajduję w tym zespole nic powalającego, ale ponownie to tylko moje zdanie. Ludzi przybywało, młodzieży również, która jak widać przyszła właśnie na ten zespół. Panowie zagrali koncert poprawny, technicznie nie można było się do niczego przyczepić. White Lies zebrało jeszcze większą publikę, lecz niestety za "wieżyczką" akustyków można było już swobodnie przemieszczać się z miejsca na miejsce.
Podczas tych dwóch koncertów po raz kolejny wybrałem się na spacer po miasteczku. I tutaj kolejny wielki plus dla organizatorów. Ogromna ilość miejsc, w których można kupić piwo, nie powodowała niepotrzebnych kolejek, można było z największym spokojem nawet w przerwie iść uraczyć się złocistym napojem. Zaplecze gastronomiczne również niczego sobie, można było wybierać od szaszłyków i kiełbas przez kebaby i hamburgery aż po zakręcane frytki. Dla każdego coś miłego, a do tego piękne Panie rozdawały napoje energetyzujące za darmo.
Przyszła pora na gwiazdę wieczoru, czyli zespół Sabaton. Frekwencja wciąż nie przypominała zapewne wymarzonej przez organizatorów, ale mogło to być spowodowane tym, że zespół gra u nas bardzo często, a w samym Krakowie występowali ostatnio dwa miesiące temu. Negatywnym aspektem tego jest fakt, iż usłyszeliśmy dokładnie ten sam zestaw utworów, skrócony o jeden numer. Pozytywnym, że zespół przywiózł ze sobą oprawę pirotechniczną, która naprawdę robiła wrażenie. Nie brakowało ogni, fontann czy fajerwerków. Zespół oczywiście w doskonalej formie, szaleństwo na scenie, publiczność też nie pozostawała im dłużna. Moim zdaniem grupa świetnie sprawdza się na koncertach otwartych, uwalniając całą swoją energię, która w klubach jest jakby ograniczona. Joakim jest doskonałym frontmanem, co prawda powtarzającym te same teksty między utworami na każdym koncercie, ale kto tego nie robi? Porwał publiczność, śpiewał wspólnie z nią, pił piwo, przeklinał, a nawet uczył się nowych słów. Podsumowując, Sabaton idealnie wpasowuje się w takie imprezy z całym swoim show, a Ci, którzy widzieli ich dwa miesiące wcześniej, jako rekompensatę dostali potężną dawkę fajerwerków.
Na sam koniec warto wspomnieć, że Galicja Productions (główny organizator) pokazała, że w Polsce można doskonale zorganizować duży festiwal bez obsuw czasowych, z doskonale zorganizowanym zapleczem, a przy tym zachować ceny biletów, które nie są przerażające jak na takie zespoły.

fot. Romana Makówka

fot. Mike Młynarczyk

 
 
« powrót
 






GALERIA  RADIOWA          Nasza Politechnika    Klub Kwadrat                                                                                                                              © Copyright 2011 

Powered by OpenPartners